Kredyt „firmowy” na dom rodzinny — jak wygraliśmy z Raiffeisen Bankiem mimo niestandardowej umowy CHF
Wyrok, który pokazuje, że każda sprawa frankowa jest inna — i każda może być wygrana
Dnia 24 marca 2026 roku Sąd Rejonowy w Bydgoszczy (sygn. akt VIII GC 733/25) zasądził od Raiffeisen Bank International AG na rzecz naszego klienta kwotę 5.000 zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz 2.217 zł kosztów procesu. Na pierwszy rzut oka to nie są kwoty, które robią wrażenie. Ale ta sprawa jest czymś zupełnie wyjątkowym — i warto o niej opowiedzieć.
Na czym polega wyjątkowość tej sprawy?
Jeżeli śledzisz temat kredytów frankowych, zapewne wiesz, że polskie sądy masowo unieważniają umowy zawarte z bankami — mBankiem, Santanderem, PKO BP, BNP Paribas czy właśnie Raiffeisen Bankiem (dawnym Polbankiem). Niemal w każdym przypadku chodzi o umowy konsumenckie — zawarte przez osobę prywatną z bankiem na zakup mieszkania lub domu.
Sprawa naszego Klienta wyglądała na pierwszy rzut oka zupełnie inaczej.
Umowa, którą zawarł w 2007 roku z Polbank EFG (poprzednikiem Raiffeisen Banku), nosiła oficjalną nazwę: „kredyt firmowy na wzrost konkurencyjności firmy indeksowany kursem franka szwajcarskiego”. Brzmi jak typowy kredyt biznesowy, prawda? I właśnie ten pozorny szczegół bank próbował wykorzystać, żeby pozbawić naszego Klienta ochrony prawnej przysługującej konsumentom.
Stan faktyczny: firma w nazwie, dom w rzeczywistości
Cofnijmy się do 2007 roku. Nasz Klient — małżonek, ojciec licznej rodziny — potrzebował pieniędzy na jeden konkretny cel: dokończenie budowy domu rodzinnego i spłatę wcześniejszego kredytu mieszkaniowego zaciągniętego w banku BPH. Budowa stanęła. Rodzina rosła. Czasu było mało.
Kiedy nasz Klient udał się do banku, usłyszał, że ze względu na prowadzoną działalność gospodarczą (sklep wielobranżowy) jedyną możliwą formą finansowania jest właśnie kredyt firmowy. Bank przy okazji zaproponował, że przy odpowiedniej kwocie kredytu będzie można zbudować również pawilon handlowy. Brzmiało to kusząco, ale finalnie — jak to często bywa — środków na pawilon nie starczyło. Dlatego w drodze aneksu z dnia 1 sierpnia 2008 roku kwota kredytu została podwyższona do 600.000 zł. Bank przy okazji podniósł swoją marżę i oprocentowanie.
Gdzie faktycznie trafiły pieniądze?
- 204.000 zł — całkowita spłata kredytu mieszkaniowego w BPH
- 196.000 zł — dokończenie budowy domu rodzinnego
- pozostała część — częściowo na dom, częściowo na rozpoczęcie budowy pawilonu
Cel: w przeważającej mierze mieszkaniowy, rodzinny, prywatny. Forma umowy: firmowa. To właśnie ten rozdźwięk stał się osią sporu.
Argument banku: „pan jest przedsiębiorcą, więc nie przysługuje panu ochrona konsumencka”
Raiffeisen Bank w odpowiedzi na pozew konsekwentnie bronił stanowiska, że umowa była kredytem czysto gospodarczym. Skoro klient prowadził działalność i skoro umowa była zatytułowana jako „firmowa” i to na wzrost konkurencyjności firmy — to jej ocena prawna powinna być oceną umowy B2B, a nie konsumenckiej.
To ważny argument, bo:
- konsumentom przysługuje szczególna ochrona przed klauzulami abuzywnymi (niedozwolonymi postanowieniami umownymi) na podstawie art. 385¹ Kodeksu cywilnego;
- przepisy o klauzulach abuzywnych formalnie nie obejmują przedsiębiorców w takim samym zakresie;
- bank liczył, że powołując się na „firmowy” charakter umowy, zdoła zablokować drogę do unieważnienia.
Nasz kontratak: TSUE i kryterium „dominującego celu”
Kluczem do obalenia tego argumentu było orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a konkretnie wyrok z dnia 8 czerwca 2023 roku w sprawie C-570/21 — w polskiej sprawie, dotyczącej umowy kredytowej o mieszanym celu, o którym pisaliśmy tutaj.
TSUE orzekł jasno: to, czy dana osoba jest konsumentem w rozumieniu dyrektywy 93/13, zależy nie od nazwy umowy ani od tego, czy prowadzi działalność gospodarczą, ale od tego, czy cel gospodarczo-zawodowy jest dominujący w ogólnym kontekście umowy. Jeśli nie jest — człowiek ten korzysta z pełnej ochrony konsumenckiej.
W przypadku naszego Klienta:
- większość środków trafiła na cele mieszkaniowe i rodzinne;
- żona jako współkredytobiorca nie prowadziła działalności gospodarczej;
- bank sam uzależnił udzielenie kredytu na cele prywatne od zawarcia umowy w formie „firmowej”;
- na pawilon handlowy i tak nie starczyło pieniędzy.
Wniosek: cel gospodarczy nie był dominujący. Nasz klient działał jako konsument.
Nieważność niezależna od statusu konsumenta
Ale nawet gdyby sąd nie podzielił naszej argumentacji co do statusu konsumenta — umowa i tak była nieważna. Dlaczego?
Umowa kredytu zawierała bowiem mechanizm indeksacji do franka szwajcarskiego oparty na wewnętrznych tabelach kursowych banku. Oznaczało to, że:
- kwota zadłużenia w CHF była ustalana przez bank arbitralnie, bez żadnych obiektywnych kryteriów;
- wysokość każdej raty zależała od kursu ustalanego jednostronnie przez Polbank/Raiffeisen;
- kredytobiorca w chwili podpisania umowy nie wiedział, jakie będzie jego faktyczne zadłużenie ani ile będą wynosić raty.
To narusza samą naturę umowy kredytu (art. 69 Prawa bankowego), zasadę swobody umów (art. 353¹ KC) oraz zasady współżycia społecznego (art. 58 § 2 KC). Jak wielokrotnie podkreślał Sąd Najwyższy: umowa, która pozostawia jednej stronie całkowitą dowolność w kształtowaniu zobowiązania drugiej strony, jest z mocy prawa nieważna — niezależnie od tego, czy zawiera ją konsument, czy przedsiębiorca.
Co bank wyłożył na stół — i dlaczego to nie wystarczyło
Bank próbował bronić się kilkoma argumentami:
1. Kurs był rynkowy, więc nie było manipulacji.
Odpowiedź: nieistotne. Dla stwierdzenia abuzywności klauzuli nie ma znaczenia, czy bank faktycznie stosował kurs rynkowy — liczy się to, że mógł stosować dowolny. Umowa nie przewidywała żadnych ograniczeń.
2. Można było spłacać kredyt bezpośrednio w CHF.
Odpowiedź: regulamin jednoznacznie stanowił, że spłata następuje w złotówkach według kursu sprzedaży z tabeli banku. Zmiana sposobu spłaty wymagałaby aneksu, na który bank nie musiał się zgodzić.
3. Możliwe jest uzupełnienie umowy kursem NBP (art. 358 § 2 KC).
Odpowiedź: umowa była zawarta w 2007 roku, czyli przed wejściem w życie art. 358 § 2 KC (24 stycznia 2009 r.). Przepis nie może zatem stanowić dyspozytywnego uzupełnienia umowy — potwierdza to zarówno orzecznictwo TSUE (sprawy C-80/21 do C-82/21), jak i polskie sądy.
4. Zarzut zatrzymania.
Odpowiedź: uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 2025 roku (sygn. III CZP 37/24) ostatecznie rozstrzygnęła, że bankowi nie przysługuje prawo zatrzymania w sprawach frankowych.
Ile nasz Klient zapłacił — i ile odzyska
W latach 2007–2025 nasz Klient przelał na rzecz Raiffeisenu łącznie:
- 513.758,29 zł w złotówkach i
- 197.573,88 CHF w walucie obcej.
Kwota udzielonego kredytu to 600.000 zł. Nasz klient spłacił kapitał z nadwyżką — a zatem całe nadpłacone środki stanowią świadczenie nienależne i podlegają zwrotowi.
W niniejszym postępowaniu dochodzono jedynie 5.000 zł jako pierwszej, testowej części roszczenia (tzw. pozew częściowy). Wyrok jest nieprawomocny i bank zapewne wniesie apelację, ale stanowi on silny fundament pod dalsze postępowania o odzyskanie pełnej kwoty.
Praktyczne wnioski — co ta sprawa oznacza dla Ciebie
Jeśli zastanawiasz się, czy Twoja sytuacja może przypominać sprawę naszego Klienta zwróć uwagę na kilka sygnałów:
Twój kredyt może być w rzeczywistości konsumencki, nawet jeśli:
- formalnie zawarto go jako „firmowy” lub „na wzrost konkurencyjności”;
- byłeś wtedy przedsiębiorcą;
- część środków trafiła na cel związany z działalnością;
Nieważność umowy może istnieć niezależnie od statusu konsumenta, jeśli:
- bank ustalał kursy CHF jednostronnie, bez obiektywnych kryteriów;
- umowa nie określała precyzyjnie kwoty kredytu w CHF ani sposobu wyliczenia rat;
- ryzyko walutowe zostało w całości przerzucone na kredytobiorcę;
- nie byłeś rzetelnie informowany o skali ryzyka walutowego.
Czas nie działa na korzyść banku:
- Raiffeisen nie może podnosić skutecznego zarzutu przedawnienia — termin biegnie dopiero od momentu, gdy świadomie zażądałeś unieważnienia umowy;
- bank nie może żądać od Ciebie wynagrodzenia za korzystanie z kapitału ponad kwotę kredytu (wyrok TSUE C-520/21).
Masz kredyt frankowy w Raiffeisenie lub innym banku? Sprawdź, czy nie przepłacasz
Sprawa naszego Klienta pokazuje, że niestandardowe okoliczności zawarcia umowy nie są przeszkodą — mogą być atutem. Banki często liczyły na to, że kredytobiorcy prowadzący działalność nie będą walczyć o swoje prawa. Mylili się.
Jeśli masz kredyt indeksowany lub denominowany do franka szwajcarskiego — niezależnie od tego, czy umowę zawierałeś jako osoba prywatna, czy jako przedsiębiorca — skontaktuj się z nami. Bezpłatna analiza Twojej umowy pomoże ustalić, czy przysługuje Ci roszczenie i jaka jest jego przybliżona wysokość.
Podsumowanie
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Sąd | Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, VIII Wydział Gospodarczy |
| Sygnatura | VIII GC 733/25 upr |
| Wyrok | 24 marca 2026 r. |
| Pozwany | Raiffeisen Bank International AG |
| Zasądzona kwota | 5.000 zł + odsetki od 10 maja 2024 r. |
| Koszty procesu | 2.217 zł |
| Typ umowy | Kredyt „firmowy” — faktycznie konsumencki |
| Bank pierwotny | Polbank EFG (następca: Raiffeisen) |
| Rok zawarcia | 2007 |
| Kwota kredytu | 300.000 zł (podwyższona aneksem do 600.000 zł w 2008 r.) |
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Każda sprawa frankowa jest inna — wyślij swoją umowę do bezpłatnej analizy.
- Dyrektywa 93/13
- frankowicze
- indeksacja CHF
- kancelaria frankowa Poznań
- klauzule abuzywne
- kredyt chf
- kredyt firmowy CHF
- kredyt indeksowany
- kredyty frankowe
- nieważność umowy kredytowej
- ochrona konsumenta
- Polbank
- pozew frankowy
- prawo bankowe
- Raiffeisen Bank
- status konsumenta
- tabela kursów banku
- TSUE
- unieważnienie umowy
- zwrot nadpłaty
